Zdenerwujmy kogoś: Family Guy

Family Guy to przecudna amerykańska bajeczka opowiadająca niekonsekwentne i nielogiczne i wręcz absurdalne historyjki z życia pewnej, bądź co bądź, typowej amerykańskiej rodzinki. Kreskówka ta charakteryzuje się dwoma głównymi rzeczami. Po pierwsze jest tam mały dzieciak Stewie Griffin, który w swojej niewinności (genialnie opisanej przez Williama Goldinga we Władcy Much) niemal w każdym odcinku stara się zabić własną matkę, a po drugie są to urywkowe retrospekcje ojca rodziny Petera Griffina, które nachodzą go w bardzo oczekiwanych momentach, w których najczęściej nabija się on z innych tworów Hollywood. Ale ja najbardziej lubię tę bajkę za czytaj dalej »
Archiwa Grudzień 2008
Globalne ocieplenie dało się nam wszystkim, szczególnie północnym rejonom USA, we znaki. Jest tam tak gorąco, że aż tyłek przymarza do jeansów! Jak to powiedzieli w CNN, “we haven’t seen this much snow in at least a decade!” (tak dużo śniegu to od dekady nie było), a jednak wszędzie każą nam płacić 0.6 zł za jednorazową reklamówkę.
Nasza wspaniały kraj™ jest pełen wyśmienitości. Klony na tronie już coraz mniej nas zaskakują, kryzys już jest wiadomością przebrzmiałą (bo jak to możliwe że jest kryzys gdy ceny spadają a ludzie coraz więcej zarabiają) więc trzeba się zabrać za złodziei, z którymi nikt nigdy jeszcze niczego nie wygrał.
Niedoceniony niemiecki wirtuoz gitary. 50 letni muzyk, który swoim talentem, drygiem i szarpaną finezją wyprzedził takie sławy jak
Kościół katolicki twierdzi, że do zbawienia niezbędny jest chrzest. Czy to prawda? Czy chrzest jest niezbędnym elementem, który należy wypełnić aby mieć zapewnienie życia wiecznego?