Alea iacta erit
Na przekór zakompleksionym naukowcom mówię “lepsza rundka w Wiochmen Rejsera niż godzina intelektualnie wyzywającego programu w TV”. Każdy człowiek, którego mniejszą czy większą pasją są gry planszowe cechuje się szeroko ponadprzeciętną cierpliwością, pozytywną abstrakcją umysłową i wyższym poziomem inteligencji.
Zapomniane już przez wielu antyczne papierowe gry wymagają od graczy posłuszeństwa. Każda gra, no może z pominięciem “wyścigu pokoju”, oczekuje ślepego przestrzegania reguł kierujących jej mini światem. Takie podporządkowanie często kłuje w klatkę piersiową. Widząc swoje pionki, karty czy klocki chce się jak najszybciej pokazać co to my możemy. Ale nie nasza kolej, trzeba nałożyć pokerową maskę i czekać. Cierpliwość +1. A czasami, gdy gra jest mocno uwarunkowana przypadkowością, albo gdy nasz przeciwnik okaże się lepszym bądź większym farciarzem, musimy z pokorą przełknąć łyk goryczy. Choć te chwilowe doznania wydają się nieznaczące, w perspektywie miesięcy i lat, okazuje się, że jesteśmy lepiej przygotowani do życia w niesprawiedliwym, pozbawionym ideałów świecie.
Kolejnym atutem “oldsklowych” gier są piękne pejzaże i krwawe jatki, których autorami jesteśmy my. Kartonowe gry przenoszą nas na chwilowe pola bitewne, które mogą nabrać pięknych barw jedynie w naszej głowie. Ograniczona swoboda poruszania się po świecie i czyhające za rogiem niepewność z niebezpieczeństwem są wspaniałym obrokiem dla reżysera mieszkającego między uszami. Kilka minut na torze wyścigowym naszej wyobraźni potrafi zapewnić lepszy sen, lepszy nastrój i kreuje inne, ciekawsze spojrzenie na codzienność.
W końcu, lecz nie ostatnim, plusem łatwopalnych rozrywek jest nieustannie podwyższający się poziom IQ. Przyjemność odczuwana podczas potyczek na papierze czy na stole jest rezultatem wzmożonej aktywności umysłowej a nie samą serotoniną. Szare komórki to ciekawe encje. Uwielbiają chodzić na siłownię i biegać po bieżni. W nagrodzie za biczowanie, zachęcają nasze nucleus accumbens do wydzielenia większego woluminu dopamin, pożywki euforii. Mieszkańcy naszej pofałdowanej disfery potrafią ostro spać i leniuchować, ale gdy już zostaną rozbudzone, rozgrzane i pochwalone, potrafią bardzo długo biegać, tańczyć i skakać.
Kości zostaną rzucone.
Tym krótkim wstępem zapraszam na stronę GryPlanszowe.net. Jej autor, Łukasz Woźniak, jest pasjonatem gier planszowych. Potrafi miesięcznie wydać fortunę po to, aby pograć. Na bank lepiej spożytkowane pieniądze niż piwo czy xbox. Na swoim świetnie zapowiadającym się blogu przedstawia te najlepsze gry. Pisze recenzje, nakręca tutoriale, robi zdjęcia ukazujące piękno gier. Pierwszy raz wszedłem na tę stronę jakiś tydzień temu i autentycznie mam ochotę przeznaczyć dużą część swojej wypłaty na utworzenie prywatnej kolekcji wielopokoleniowych gier.



A nie powinno być “alea iacta est”?
“Alea iacta erit” = Kości zostaną rzucone. Czas przyszły ;)
Z niecierpliwością czekam na prywatną kolekcję wielopokoleniowych gier ;) które pobudzą nasze nucleus accumbens :D
[...] dłuższego czasu ambitnie rzucam kostkami. Wraz z kolegą prowadzimy serwis GryPlanszowe.net. I dziś, po tygodniu plucia, krzyków, łamania [...]