Drużyna A – od kuchni
Z dzieciństwa raczej wszyscy pamiętamy jak to z niecierpliwością zabijaliśmy cenne sekundy podchodząc do telewizora przyciskając jeden z 6 przycisków na elektronie, czy jak to tam się nazywało te radzieckie badziewie kupowane parami (jeden do oglądania, drugi na części zamienne). Na pewno 7 na 10 czytających te zdania wie, że przerzucali wtedy kanały w poszukiwaniu albo MacGyvera albo Drużyny A. Nasi nieśmiertelni bohaterowie dni beztroski wpoili w nas pewne odruchy. Na przykład, na dźwięk “taa ta taaaaa, tum dam ta taaaaa” natychmiastowo przed oczami staje nam siwy facet z cygarem w ustach. A na hasło “irokez” od razu widzimy przyjemnego czarnucha panicznie bojącego się latania… czytaj dalej »
nostalgia
