Piątek, 12. Marca 2010 Kanał RSS


Z czerwonym paskiem

niedziela, 28. Czerwiec 2009 dyscyplina

uwaga Z czerwonym paskiemJak już wiecie, moje dzieci… mój syn Hugon (bo Dorian jest jeszcze za malusieńki, ale też go to czeka) bardzo szybko pojął podstawy matematyki:

mokra skóra + klaps = zapierające dech w piersiach pieczenie

no i pytanie: Ile razy ostrzegać zanim spuści się lanie?

Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Nic bardziej mylnego! Przyzwyczajenie jest naturą człowieka. Człowiek to istota nawyków.

Ktoś kicha – “na zdrowie!”
Pisk opon – patrzysz w kierunku pisku
Ziewasz – zakrywasz buzię
Dotykasz gorącego garnka – “Jezu Chryste!”
Wychodzisz wyrzucić śmieci – zabierasz komórkę…

Czy wiesz, że… gdy wchodzisz po schodach twoje nogi automatycznie i identycznie powtarzają ruchy z pierwszych kilku stopni. Ciężko w to uwierzyć? Proponuję eksperyment. Wyjdź na klatkę. Zacznij wchodzić po schodach. Po czwartym stopniu zamknij oczy. Wejdziesz bez problemu. Teraz, na jednym z ostatnich stopni połóż deskę i powtórz eksperyment. Potkniesz się. A teraz, wejdź i zejdź po schodach z deską z 10 razy. Przy 11 próbie znowu powtórz eksperyment. Potkniesz się?

Ostatnich kilka lat z wielkim entuzjazmem obserwowałem rodziców, ich zachowania i ich metody wychowawcze. Podczas tego szpiegostwa zaobserwowałem bardzo wiele wariacji systemów ostrzegawczych. Jedni rodzice wyznają zasadę “pięciu” ostrzeżeń przed klapsem, inni po wydaniu polecenia mówią “w tej chwili.” Jeszcze inni rodzice wydają polecenie i zaczynają liczyć “do trzech”, a jeszcze inni rodzice mają zasadę dawania poleceń i liczenia na wielkoduszność dziecka. Jednak wszystkie te i tym podobne pomysły bledną przy moim ulubionym schemacie, który wbrew pozorom, jest najpopularniejszy:

“proszę -> przekonuję -> mówię -> mówię stanowczym głosem -> podnoszę głos -> krzyczę -> daję klapsa -> robię za dziecko.” Te i inne metody są szczegółowo omówione w mojej książce pt. “Tato, szybko cię wychowałem. PODZIĘKUJ!”

tato wychowalem cie Z czerwonym paskiem

Któregoś razu spostrzegłem bardzo fantastyczną korelację między ostrzeżeniami a zachowaniem dzieci. Zauważyłem następującą regułę:
im “ciekawsze” rozwiązanie, im bardziej skomplikowany system ostrzeżeń, tym bardziej  nieposłuszne dziecko.

Dziecko też człowiek. Jego natura też jest miksturą przyzwyczajeń. Jeśli konsekwentnie podążasz drogą “3 ostrzeżeń przed klapsem” to twoje dziecko zawsze będzie ignorować pierwsze 2 ostrzeżenia. Co więcej, im mocniej skomplikujesz sobie system egzekwowania posłuszeństwa, tym więcej razy i tym częściej twoje dziecko będzie eksperymentować.

Dziecko też człowiek. Im częściej będziesz liczyć do trzech, tym szybciej nauczysz swoje dziecko liczyć do dziesięciu.

Zatem ile razy ostrzegać zanim dojdzie do klapsów?

W moim domu panuje zasada “bo” – brak ostrzeżeń. Polecenie staje się prawomocne w momencie jego wypowiedzenia. Wypowiedziane polecenie jest również ostatnim ostrzeżeniem. To oznacza, że wszystkie i wszelkie konsekwencje wypływające z nieposłuszeństwa są uruchamiane automatycznie. (Na tę zasadę wpadłem wiele lat temu gdy po raz pierwszy spotkałem się ze słowem DIXI)

Oczywiście, ta zasada nie jest ślepą zasadą. Na nieposłuszeństwo dziecka ma wpływ bardzo wiele zewnętrznych czynników. Wydając polecenia, ostrzeżenia i wymierzając kary zawsze zwracaj uwagę na wiek dziecka, miejsce i zajęcie (plac zabaw, pogrzeb, wesołe miasteczko), pilność polecenia, wagę nieposłuszeństwa i jego jednoznaczność. Ale tym samym nie wpadaj w absurd rodem z Małego Księcia rozdziału 10.

Dobra, więc ile ma być tych ostrzeżeń?

Ogólnie rzecz biorąc, jedno ostrzeżenie powinno wystarczyć. Ale czasami jedno ostrzeżenie, to o dwa za dużo.

Czy to wszystko?

…NIE!

Skąd twoje dziecko pobiera najważniejsze w życiu nauki? Pobiera je z dwóch źródeł: od ciebie, i od ciebie!

A to oznacza…

  1. Jeśli prosisz żonę o zamknięcie okna, a ona czeka aż powtórzysz prośbę, to właśnie nauczyliście swoje dziecko ignorancji.
  2. Jeśli prosisz swojego męża o wyniesienie śmieci, a on zaczyna dyskutować w celu zmiany twojego polecenia, to właśnie nauczyliście swoje dziecko pyskowania.
  3. Jeśli wołasz żonę/męża do kuchni, on/ona od razu nie przychodzi, to właśnie nauczyliście swoje dziecko nieposłuszeństwa.

W rodzicielstwie są dwie główne drogi wychowawcze. Dziecko wychowujesz ty(1), albo dziecko wychowuje ciebie(2).

Najbardziej posłuszne dzieci dorastają w domu konsekwentnych, zgodnych, posłusznych rodziców.

radosny hugon Z czerwonym paskiem

Rozpowszechnij...
  • Wykop
  • Twitter
  • Facebook
  • Digg
  • del.icio.us
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Gwar
  • Live
  • MySpace
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Sfora.pl - Dodaj link i pozwól by wysforowali go inni użytkownicy serwisu Sfora.pl
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • StumbleUpon
  • Add to favorites

5, tyle jest reakcji na “Z czerwonym paskiem”

  1. G3 Avatar v.1.0.5 Ender mówi:

    (…)Polecenie staje się prawomocne w momencie jego wypowiedzenia.(…). Przypomina mi to tresure. Czlowiek ma (powinien miec) wolna wole. To oznacza ze jesli sie PROSI kogos o zrobienie czegos, to ma prawo: odmowic, wykonac, polemizowac itp. Jesli wg ciebie kazda prosba musi zostac spelniona natychmiast (patrz przyklad ze smieciami, zamykaniem okna itp.) to wspolczuje twojej rodzinie. W zyciu juz tak jest, ze nie wszytskie prosby moga byc spelnione. Inaczej moze byc w przypadku polecen – kiedy dziecko nabalagani i ma sprzatnac, albo kiedy jego dzialanie moze narazic je na niebezpieczenstwo itd. Jednak z tekstu wynika, ze wymagasz calkowitego posluszenstwa. Brzmi jak tresura… Mam nadzieje ze sie myle.


    Odpowiedz
  2. G3 Avatar v.1.0.5 ~gRABEK.G.Grabowski mówi:

    Masz rację Ender, jest wielka różnica między prośbą a poleceniem. Prośba jest dobrowolna, polecenie nie. Zamykanie okna na zawołanie nie jest najlepszym przykładem, ale chodziło mi jedynie o ukazanie samej idei “skąd się bierze nieposłuszeństwo u dziecka”.

    Jeśli natomiast chodzi o polecenia – tak, tu nie ma swobody. Gdy mówię mojemu dziecku “chodź tutaj” – musi podejść i kropka. Bo jeśli nie podejdzie, to może być sytuacja naprawdę niebezpieczna (dziecko wchodzące na ulicę bo “się wyrwało”), w której też nie zareaguje i może skończyć się źle.


    Odpowiedz
  3. G3 Avatar v.1.0.5 Ender mówi:

    Dokladnie. Jesli wydajesz polecenia wtedy kied musisz (np. dla bezpieczenstwa dziecka) – to nie ma dyskusji. Reakcja musi byc natychmiastowa. A przyklady ktore podales – dziecko nauczy sie po prostu dyskutowac, odmawiac (co pozniej w zyciu jest dosyc wazne).


    Odpowiedz
  4. G3 Avatar v.1.0.5 ela mówi:

    Mam nadzieje ze jest dla Ciebe tak samo wazne okazywanie dzieciom milosci-przytulanie,mowienie im ze je kochasz,chwalenie ich aby dorosly na ludzi dodbrych, pozytywnie nastawionych na swiat i do innych, ludzi umiejacych kochac i takich ktorzy nie tylko sa wpozadku do innych gdy boja sie konsekwecji ale chca byc tacy bo sami chca z troski o innych.Pozdrawiam


    Odpowiedz
  5. G3 Avatar v.1.0.5 ~gRABEK.G.Grabowski mówi:

    @ela: Okazywanie miłości w postaci pochwał, przytulania, doceniania, wiary w dziecko itp. to rzecz niezmiernie ważna.

    …w tym wpisie akurat pisałem o klapsach :)


    Odpowiedz

Pozostaw po sobie ślad.

Pogrubienie Pochylenie Podkreślenie Wstaw link Cytat Kod

poprzedni:
następny: