Patricia Greenfield – zagrożenie dla rodziny
Ludzi takich jak Patricia Greenfield powinno się chłostać. Tępym i zardzewiałym scyzorykiem ciąć na plastry poczynając od palców u stóp idąc wzwyż, a świeże rany polewać miksturą soli z cytryną. Co za tupet, co za chamstwo, co za brak jakiegokolwiek śladu rozsądku i dobrego smaku. Ta babilońska ladacznica opublikowała pracę naukową w szeroko rozpropagowanym brukowcu “science”, w której odważyła się przedstawić swoje “chcę-się-wypowiedzieć-ale-jestem-tępa” myśli na temat pozytywnego wpływu telewizji na współczynnik IQ u dzieci. Ta sodomska kurtyzana stawia na równi CartoonNetwork i Sessame Street.
Jak podają przeróżne media pani profesor psychologii z kalifornii napisała, że gry komputerowe rodem z teletubisiów, są genialną pożywką intelektualną dla naszych przyszłych prezydentów. Zerknijmy mikroskopem na jej głupie (bo już mi słów zaczyna brakować) myśli. Najpopularniejsze gry komputerowe, Need For Speed oraz GTA, wymagają od gracza bezmyślnego ciśnięcia w klawisz “W” i stukania w klawisze “ASD” i czasami korzystanie ze spacji (nie wiem jak to tam na XBoxie się dzieje). Gry te uczą odruchów warunkowych, które jeśli już coś są w stanie rozwinąć to nasz refleks, a na pewno nie IQ. Jednak nasz zielony naukowiec mówi “tak, grajcie!”
Patrycja też powiedziała, że telewizja jest wyśminitym medium dla naszej przyszłości. I tu zgodziłbym się z nią. Telewizja nauczyła mnie języka angielskiego (na UAM się dostałem a angielskiego nie uczyłem się w życiu nawet 10 minut). Telewizja pomogła mi zdefiniować mój system wartości moralnych… Ale to była dobra telewizja. To była Telewizja Edukacyjna i to była Ulica Sezamkowa. Greenfield twierdzi, że oglądanie Cartoon Network jest równie dobre. Czy wiemy co pokazuje Cartoon Network? Tam lecą Atomówki i Teletubisie. Bajki rysowane banalną kreską, przy której Włatcy Móch to arcydzieło i opowiadają o bekaniu, sraniu i sikaniu. Kto i jakim prawem śmie powiedzieć, że to wpływa pozytywnie na nasze pociechy?
No i nie zapominajmy, że w niemczech kilkanaście lat temu furorę robiły “kasety einsteina”, które to w/g myśli “Telewizja rozwija” szpikowały ludzi genialnymi lekcjami. Kilka lat temu okazało się, że wszystkie te dzieci, które były uczone systemem “genialnych kaset” mają niższy poziom IQ od rówieśników a ich emocjonalny rozwój jest zachamowany.
I dochodzimy do najokrutniejszego stwierdzenia w całym artykule bezdzietnej pani-pies.
“Zastępczy rodzic (czyli TV) jest lepszy od rundki w scrabble z mamą magistrem polonistyki”.
Dla dziecka, rodzic jest lepszy od książek, ważniejszy od wykształcenia, ciekawszy od życia.
Nie oddawajmy naszej przyszłości w ręce otępiającej telewizji!
Grajmy z naszymi pociechami w Eurobiznes. Syna zabierzmy na boisko a z córką tańczmy w pokoju. Kurcze, nawet dajmy się wkręcić w kretynistyczny program “cała polska czyta dzieciom”.
Niech nasze dzieci cieszą się z naszej obecności. Niech wiedzą, że je kochamy! Niech czują, że są naszym oczkiem w głowie!
a pani greenfield pokażmy palca!


To chyba dobrze że nawet nie wiem kto to jest ;)
tak, prawda, nikt nie wie kim ona jest. Nikt jeszcze dziś nie wie. Ale narobiła takiego szumu, że niedługo będzie przedstawiana jako “spec” – a wtedy piekło pokryje gruba warstwa lodu
Wpisując hasło “Patricia Greenfield” w wyszukiwarce google jesteś na 2 miejscu z tym artykułem :D
Ciekawe czy pani profesor od “human intelligence” ma własne dzieci ???
zabawne przedstawia poglądy ta kobieta szczególnie a propos CN, które już 10 lat temu było idiotyczne i odmóżdżające, a teraz jest coraz gorzej-niektóre bajki są, oczywiście, ciekawe, ale większość to kiepskiej jakości produkcje poświęcone codziennemu życiu tępych, amerykańskich dzieci.
aha-w google z hasłem “Patricia Greenfield” jesteś trzeci